„Wtem słuchawka zamarła jakby z nadmiaru popłochu. A gdy głosik panienki odezwał się znów, to już nie szeptem, lecz skądinąd dzwoniąco —Mamo, to nic! — zawołał. — Pomyłka! — i coś metalowego stuknęło w membranie.
Zatem rozłączył się i prawie biegiem podążył do dyżurki. W progu stał młody człowiek w kitlu lekarskim, zapiętym od góry do dołu. Miał pergaminową pociągłą twarz i niezwykle czarne szczoteczki zamiast brwi. Na przeciw
niego ruda pielęgniarka powstała zza stołu, trzymając dłoń na aparacie telefonicznym. Była zaczerwieniona.
— Panie doktorze, to nie moja wina — mówiła z wolna i jakby rozmyślnie rozciągając słowa. (Był to wciąż chyba objaw zdenerwowania). — W Warszawie puchy. A ci co są, powychodzili z domów...
— Śmieszne! to co, chce pani dzwonić aż do Krakowa Zresztą, proszę robić co pani uważa... Niech nawet będzie międzymiastowa, śmieszne! — parsknął niechętnie młody lekarz. Był to doktor Wolfbaum. Odwrócił isię i dostrzegł Wachickiego. — Aa... aa! — powiedział.—To wciąż pan aa!
— Panie doktorze — zaczął Leon. — Jak... ona
— Zrobiła to nieźle — rzekł krótko asystent. — Ale jaja potrafiłbym jeszcze lepiej.
Pokazał mu plecy i wielkimi, miękkimi krokami (miał gumowe podeszwy) oddalił się w głąb korytarza.“(5)
<<<< Już pierwszego dnia
| Załóżmy jednak że dołączają >>>>
kominy |finance morgage |Wakacje