przynęty |Pozycjonowanie |Wyspa Hvar
trendy.wydarzeniadlanas.info

„tkał jej ust, zaczęłaby krzyczeć. Ugryzła mnie w palec, przez chwilę kotłowaliśmy się na materacu, na szczęście tapczan był głośniejszy. Jakieś chrząknięcie i śmieszek — Jesteś przewrażliwiony. — Mąszeri wyszedł z pokoju. Trzymałem rękę na ustach Rii. Po minucie Mąszeri wrócił i powiedział, że mu bardzo przykro. — Najmocniej cię przepraszam, tak się czasem zdarza... Po prostu drobne zapalenie... — Nie ma o czym mówić _ bagatelizowała Aneta — byłeś miły. — Spieszyła się. Odczekaliśmy dziesięć minut po jej wyjściu.
— opowiadając pominąłem niektóre szczegóły, ale sama opowieść podziałała dodatnio i zdaje się, że wszyscy odczuli zawartą w niej porcję życia. Pytano mnie jeszcze, co nastąpiło później i czy „ten pan" do końca wojny ukrywał „tę panią". Owszem, do końca. Maria I Róża cieszy się dobrym zdrowiem, Anetę zastrzelono przed samym powstaniem, dom się zawalił od bomby, a Mąszeri zmarł w 1947 na obustronne zapalenie płuc. — Serce — pyta p. Giongo — dziś by go na pewno wyciągnęli, są nowe lekarstwa. Szkoda mi tego gentlemana. — I pogawędka toczy się dalej.
Toczy się w żywej obecności pana Giongo, który jest w dobrym humorze i z pewną kokieterią mówi do Wirginii — Wie pani, różnica wieku między nami jest większa niż różnica płci. Proszę się czuć bezpiecznie. — Żąda kieliszka wina. Może to śmierć staruszki pobudziła w nim starczą dumę z tego, że żyje, że się nie dał Rozmowa schodzi na alkohol sposób picia Włochów, Polaków i Amerykanów. Pan Giongo nienawidzi whisky, nazywa ją „koniakiem bydłobójców" — kultura rodzi się tylko w krajach wina. Wino konserwuje, najlepszym dowodem księża przez lata na czczo wzmacnianie się liturgiczną krwią, i co za długowieczność. Na co Paweł, że przyczyny są inne, księża nie angażują się emocjonalnie, to długoletnia rutyna, wyłączająca wzruszenia i zawały; przed wojną w Polsce najdłużej żyli notariusze. — W Polsce — pan Giongo — ale wy pijecie ten dziki napój, tę wódkę. To jest picie szaleńców, to... zbyt pełne zaspokojenie. — Teoria pana Giongo zasada niepełnego zaspokojenia. W dziedzinie biologicznej stanem racjonalnym jest niedosyt. W jedzeniu i piciu człowiek nie powinien przekraczać granicy, poza którą już nie chce (nie mówiąc o dziedzinach pozostałych) — zawsze wskazana reszta, jakieś niedo..., które staje się motorem woli i wyobraźni. Według pana Giongo pełne zaspokojenie obowiązuje w zakresie bezpieczeństwa, higieny i snu. Człowiek trochę przestraszony, trochę niewyspany, trochę brudny — nie, to kapitulacja. Ale przepity, przegrzany... druga kapitulacja. Rozmowa nabiera intensywności i tempa (wszystko dzięki zmarłej staruszce) — sprawa nie chcieć i nie mieć, poruszona zdaje się przez Pawła. Tekst w skrócie, mniej więcej „Siedząc w kawiarni i patrząc na nieznajomą kobietę, która mi się podoba, znajduję się w stanie niewoli, ponieważ chcę i nie mam. Gdyby ta kobieta była kompozycją, która wydała mi się interesująca, pozostałbym w stanie wolności nie pożądam przedmiotu mego zainteresowania, nie mam i nie chcę. Nie mieć i nie chcieć — to stan wolności." — Pan jest Słowianinem — macha ręką p. Giongo. Twierdzi, że Słowianie nie lubią życia. Zamęt, kilka równoczesnych dialogów, prawie kłótnia. Lubić życie Lubić życie To nie jest rzecz do lubie“(9)


BetFair |fryzjer dla dzieci |finance morgage