„Już pierwszego dnia zapoznajemy się z „domownikami". Jest tu trzech oficerów, paru podoficerów i kilku ludzi obsługi. Sami mężczyźni, oczywiście Anglicy, i ani jednej kobiety. Czeka nas ascetyczny tryb życia.
Komendant ośrodka, wąsaty major, oznajmia, że od następnego ranka rozpoczniemy normalne zajęcia. Pierwszy punkt programu, jeszcze przed śniadaniem, to krótki trucht terenowy i gimnastyka rozluźniająca (w tym momencie rejestrujemy lekki półuśmiech na twarzy majora). Tak będzie codziennie. Resztę znajdziemy na wywieszonym w mesie rozkładzie. Na koniec czworo przykazań nie wolno nawiązywać żadnych kontaktów z miejscową ludnością; z budynku wychodzić, a raczej wyskakiwać, jedynie oknami pierwszego piętra (parterowe były zresztą zakratowane); przez otaczające dom płoty trzeba obowiązkowo skakać w dowolny oczywiście sposób; furtki jedynie do użytku kadry. I ostatnie — normalnym krokiem chodzi się wyłącznie w pomieszczeniach, na zewnątrz — zawsze biegiem.
Pierwszy zakaz to czysta teoria. Okolicznych tuziemców można bowiem policzyć na palcach jednej ręki. Ponadto nie znają języka angielskiego, posługują się starym narzeczem szkockim, zwanym gaelic, niezrozumiałym nawet dla większości rodowitych Szkotów.“(4)
Sony A300 |Części używane |strony www rzeszów