przewóz osób |wypożyczalnie aut |Gry Internetowe
trendy.wydarzeniadlanas.info

„—Tak, jutro.
Milczą ponownie. Pan Fleming przystaje, zdawałoby się, nie warto mu już iść dalej.
Panna dEspard przybywa mu z pomocą — Co to za budynek — mówi. — Ten budynek nie stał tu pierwej. Zobaczmy.
Dochodzą do maleńkiej stodoły w polu, szopy, którą Daniel postawił niedawno, aby w niej chować siano, zbierane na swych łąkach, a że jest tak nową i świeżo napełnioną sianem, wchodzą do wnętrza i odpoczywają. Szopa jest bez drzwi, słońce świeci aż do nich poprzez szeroki otwór, młode wróble wlatują i wylatują poszukując komarów. W duszy p. Fleminga budzą się może wspomnienia, 166 tuje się rozczulonym i rzewnym, poczyna opowiadać o swym domu rodzinnym, który nie jest wirlki, właściwie wcale nawet nie jest to majątek ziemski, w gruncie rzeczy i nie pałac, nie, tylko i.bu, a więc nijakie bogactwo, gd.ieżtam. — — Z pewnością patrzy pan na to zbyt ciemno,
— pociesza panna.
Ano, może zbyt ciemno patrzył na to, lecz w każdym razie były tam jakieś drzewa w lesie, MM" pachniało, szemrał strumyk, kładka leżała wpoprzek strumyka, a na tej kładce sam leżał więcej niż raz i łowił ryby, szpilkę zagiąwszy, jako haczyk. Wspomnienie dzieciństwa i roztkliwienie mutek i poezja młodego człowieka, który wędrował . jednej wsi do drugiej ze swemi choremi płucami. Nupomknął o tem, że powinienby pojechać do domu, ale pierwej przebędzie tu w górach czas jakiś, aby postarać się wrócić do zdrowia. Niekiedy czuł się przybitym i wątpił czy wyzdrowieje, ale panna dEspard właśnie dodawała mu otuchy i rozpalała w nim nadzieję. Ależ tak, tak, nic powinna temu przeczyć i nic bagatelizować, on jest jej wdzięcznym za wszystko, co dla niego uczyniła i mc wyobraża sobie, jakby mu czas zeszedł bez niej. O tem mówi p. Fleming.“(14)


kodeks pracy art |Wakacje |systemy wymiany liników