„— A ten drugi zabity
— Już mówiłem. Nikt go nie zna. Początkowo sądzono, że ci dwaj się postrzelali, ale gdy obejrzano dokładnie drogę, odkryto ślady krwi daleko od obu zabitych, a poza tym mnóstwo łusek po nabojach. Musiała odbyć się cała bitwa. I nie dwu, ale kilku ludzi brało w niej udział. Pytałem Musgravea o ciebie. Powiadał, że w takim tłoku trudno kogoś zauważyć.
— A o koniach Nic nie mówiono o zaginionych koniach
— Nie słyszałem. Nie obchodziły mnie wówczas żadne konie, tylko twoja osoba, Karolu. Na szczęście następnego dnia przyjechał ten koniokrad z wieścią o tobie. Ale to nie koniec. Abel mi doniósł o tych podejrzanych typach kręcących się niedaleko naszych działek. Powiedziałem o tym Cartyemu. Zaniepokoił się. Ukrył się w domu i przez okno począł ich obserwować, a potem przywołał mnie i powiedział
„To muszą być ludzie z bandy, która zabiła
Tcssi."
„Skąd wiesz"
„Pornaję rudzielca. Ten facrt z czerwoną głową był w salconie i wyszedł z czwórką kamratów, jak tylko Tess się oddalił."
„Jesteś pewien" — zapytałem.
„Dobrze mu się wówczas przyjrzałem. O, tamten..." — wskazał mi palcem.
„Ej! — zawołałem w stronę nieznajomych. — Kogo szukacie"
Jeden z nich zbliżył się. Rzeczywiście miał rudą głowę. Pomyślałem wówczas, że pójdziemy do Musgravea, zbierzemy kilku ludzi i zatrzymamy podejrzanych. Ten rudy zbliżył się prawie do drzwi i powiedria“(11)
miedź |praca Białystok |łącznik elastyczny